i to bardzo dużo. Tyle pozytywnych rzeczy ostatnio w moim życiu, a może ja dopiero teraz je dostrzegam. Co chwilę coś się zmienia, na lepsze oczywiście. Rzeczy które chciałam by wyszły - udały się. Rzeczy które nie wypaliły, po jakimś czasie okazuje się że wyszło na dobre że się nie udały. Wiara w Secret czyni cuda - zawsze to potwierdzam. Myślałam że wszystko uda się nam dopiąć do końca roku, jedna jedyna najważniejsza jak dla nas rzecz pozostaje nie zamknięta - ale wiem że tak musi być, bo wyjdzie to dla nas na dobre. Mamy informację że do marca powinniśmy wszystko wiedzieć. Wierzę w to bardzo. Grudzień to było istne szaleństwo, wariatkowo, dużo rzeczy w ostatnich minutach załatwiane, ale pomogli nam też ludzie którzy pomimo swoich urzędowych min, okazali się całkiem normalni i ludzcy na pewne biurokracyjne rzeczy. Całe szczęście zdrowie też dopisuje i nawet dziadek czuje się dobrze, i każdy mówi że miał dużo szczęścia w tym wszystkim. Chodzi, mówi (co prawda czasami się jąka), ale jest samodzielny i to najważniejsze. I tak to dobrą passą kończy się ten rok i zacznie nowy. Dobrze że z pozytywnym naszym nastawieniem, z pozytywnie załatwionymi sprawami, z uśmiechem na ustach i wiarą że nadal będzie tak super.
Czego i wam drogie czytelniczki życzę
O.