Pogadałam z P. wiem że nie mogę się tak dołować, jakoś bardzo to wszystko na mnie wpłynęło. Dobrze że pracy mam mnóstwo - to nie myślę o tym całym nieszczęściu. Jeszcze tydzień temu żyłam urlopem który miał być od 10 IX, teraz gdy wiem że urlop musimy przełożyć jakoś nic mi się nie chce. Nie mam już tej werwy z rana gdy o 4.45 dzwoni budzik. Ale muszę się pozbierać. Bo jeśli ja nie pokażę w firmie że przemy do przodu to kto inny. Urlop będzie ale w innym terminie, myślę że to coś co nad nami czuwa (a czuwa, oj czuwa i zawsze wychodzi że tak miało być) zaplanuje nam urlop w najlepszym terminie. Dobrze że wczasów nie wykupiliśmy, bo to już w ogóle byłaby porażka.
A więc jak to mawia P. : Coco Jambo i do przodu...
W sumie urlop nie zając - nie ucieknie :)
Miłego dnia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz