Upał jest i to czuć. Ale jak to jest z upałem i okresem? Odkąd takie temperatury najchętniej tylko bym piła, piła litrami wodę, miętę i yerba mate. Jeść nie wołam. Ale dzisiaj to jest trochę przegięcie. Okres się zbliża i widzę to po tym że:
- wqrw ma ma P. bez powodu
- tylko bym z książką siedziała i się nie odzywała do każdego
- najchętniej jadłabym, jadła i jadła - co przy takich upałach u mnie nie jest normalne, nawet radia słuchać nie mogę, bo jak mówili coś o soku pomarańczowym to myślałam że mi się zachce, nie wspominając o pizzy; pocieszyłabym się nawet taką zupką chińską (to nic że rozgrzewająca - w razie gdyby mi mało było upału)
- wymyślam od rana co upichcę w domu jak wrócę - co u mnie powoduje jeszcze większy głód
- zastanawiam się czy nie przejść się do sklepu trochę oddalonego po wafle ryżowe by pochrupać w biurze i podenerwować niektórych
- wykonując rysunki kuchni do klienta myślę co bym w niej ugotowała - co przytrafia mi się po raz pierwszy w moim ponad trzydziestoletnim życiu
Generalnie wszystko kojarzy mi się z żarciem, więc idę po kanapkę - przedostatnią, nie wiem jak wytrwam do 16 bo o tej porze mam w planach wyjść dzisiaj.
Smacznego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz