wtorek, 20 września 2011

Krótko

Krótko i na temat, bo czasu brak. Myślę o NIM codziennie. Swoje wypłakałam, choć obiecałam sobie że na pogrzebie będę się trzymać, będę silna, nie wytrzymałam...
W firmie sporo się dzieje, za dwa tygodnie urlop, zaklepany, zapłacony, Turcja czeka. Patrząc na dzisiejszą pogodę słońce dobrze nam zrobi :)
Dziś śniła mi się wróżka, zaczepiła mnie na mieście i powiedziała że w styczniu 2013 roku urodzę dziecko - coś kojarzę że chyba nawet dziewczynkę. Hmmm sny nigdy mi się nie sprawdzają. Choć ten brzmi uroczo :) na razie nie myślę o tym. Jestem zdania że po tylu latach, po tylu nieudanych próbach, u nas nic z macierzyństwa nie będzie. I w sny też nie wierzę. Nawet jeśli pojawiają się w nich wróżki.
Teraz widzę że wszystko jest po coś. Gdybym miała dziecko nie byłabym teraz tu gdzie jestem. Nie byłoby firmy takiej jak ta, nie byłabym taka pewna siebie. Zawsze powtarzam NIEPOWODZENIE TRZYMA TEŻ PREZENT W RĘKU i wiem że to się sprawdza. Niepowodzenie w macierzyństwie=powodzenie w firmie. I tak to sobie tłumaczę.
A wracając do urlopu który był zaplanowany w tamtym tygodniu - tak musiało być że nie wypalił. Gdyby wypalił na pogrzebie by nas nie było, bo pewnie w Grecji, Turcji czy gdzieś daleko byśmy wypoczywali. Więc przesunięcie urlopu było nam po prostu pisane, i wiem że data która jest teraz zaplanowana jest idealna.

Jeszcze tylko 14 dni... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz