Plamienie się pojawiło. Więc okres przylezie na pewno. No nic, mąż zawiedziony i to bardzo... napalił się jakoś tym razem.
Wczoraj miałam dzień pocieszania, jedna koleżanka która myślała że zaciążyła zrobiła test-niestety jedna kreska, a już powinna się choć jakaś blada pojawić. Więc ją pocieszałam jak tylko mogłam. Druga koleżanka po południu dzwoni, że ona chyba jest w ciąży, że coś się tam dziwnego dzieje, i w ogóle opowieści mnóstwo. Bardzo się ucieszyłam, bo starają się jakieś 5-6 lat. W piątek idzie do lekarza. Ale po jakimś czasie znów się zdzwoniłyśmy i dostała jakieś plamienia, więc znów pocieszałam. Aż się sobie sama dziwię, że nad sobą potrafię się rozczulić tak że beczę czasami i jest mi mega źle, a innych mogę pocieszać i stawiać do pionu i sprawiać by się uśmiechnęli.
No nic, moje hormony przedokresowe wariują. Oglądałam dzisiaj zdjęcia ze ślubu znajomych i się poryczałam sama nie wiem czemu, tak mnie to jakoś wzruszyło. Chyba się starzeję... :)
Podziwiam Cię, Ty nadal nie tracisz nadziei. U mnie cała akcja rozegrała się w trzech latach i położyłam na wszystko kreskę. Bo albo mi przyjdzie zmienić partnera, albo pogodzić się z życiem we dwójkę.
OdpowiedzUsuń:) kiedys i my bedziemy mamami... :)
OdpowiedzUsuńCześć.To dopiero 23 dc,więc wszystko może się zdarzyć,a Tobie życze tej najlepszej wersji!Poza tym,symptomy przedmiesiączkowe nie zawsze oznaczają okres ;)
OdpowiedzUsuńKiedyś nadejdzie ten upragniony dzień, że zobaczysz dwie kreski na teście. Na wszystko jest w życiu czas i pora a ja wierzę, że to dzieci decydują kiedy chcą do nas przyjść. Trzymam mocno kciuki
OdpowiedzUsuńMnie ostatnio @ zaskakuje. Nie liczę dni,i dziś znowu zdziwienie, że niby już ?! Ale jeszcze trochę i znów zacznę liczyć ;)
OdpowiedzUsuń