poniedziałek, 24 października 2011

Postanowienia przednoworoczne :)

A co tam, wszyscy mają noworoczne to ja będę inna - jak zawsze :)
Chcę sobie zaplanować parę rzeczy i trzymać się ich. To są postanowienia do spełnienia a nie do patrzenia na nie i myślenia: "no dobra od jutra biorę się za siebie". NIE NIE NIE zaczynam dzisiaj, nie chcę stracić kolejnego dnia. I tego będę się trzymać.
A więc zaczynamy
- zrzucam zbędny tłuszcz - waży on 5 kg! No niestety all inclusive i lenistwo zrobiło swoje...
- ograniczam słodycze - moje ukochane słodycze = znienawidzone boczki i brzuszek, bo wszsytko w nie idzie
- ćwiczenia co 2 dni (tj. aerobic 1 raz + 3 razy ćwiczenia na urządzeniach w domku i przy placu zabaw - a tak się mam dobrze, że orbitrek i kilka innych urządzeń spółdzielnia wykonała przy placu zabaw koło mojego bloku, dostępne dla każdego o każdej porze, więc wczoraj poszliśmy z mężem sprawdzić to cosik - super się ćwiczyło o godz. 21)
- nauka języka angielskiego - w końcu trzeba podszlifować to co zalega gdzieś tam w pamięci i się traci
- więcej cierpliwości (oh wyrabiam to w sobie od urlopu i jakoś mi się udaje - chcę to utrzymać)
- poświęcać mniej czasu na pierdoły (czasami w biurze przez godzinę oglądam durne strony, które do niczego nie są mi potrzebne, wręcz przeciwnie rozpraszają mnie i nie pozwalają na normalną pracę)
- być milasz dla teściów (ostatnio mi jakoś na nerwy działają i częściej im burkam niż rozmawiam - no zobaczymy jak to postanowienie wyjdzie)
- cieszyć się życiem jeszcze bardziej niż dotychczas

I to tyle, dużo/mało nie wiem, ważne by spełniać to co napisałam. Dlatego post dzisiaj konkretny i wracam do pracy... :)

3 komentarze:

  1. Też sobie postanowienia zrobiłam i już wdrażam od dwóch tygodni - dwa razy w tygodniu fitness, dwa razy w domu joga, trzy razy w tygodniu brzuszki, a do tego min. 4 szklanki wody i ograniczenie do minimum słodyczy oraz pół porcji na talerzu. Nie wiem ile spadłam, bo już widziałam na wadze różnicę, ale od 2 dni mam @ i waga wróciła. Za kilka dni sprawdzę. Kolejne postanowienia (a mam ich jeszcze kilka) wdrożę jak te "wejdą mi w krew". A Tobie powodzenia życzę !

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też tłuszczyk wypadałoby spalić, ale co ja poradzę na to, że jeść uwielbiam i strasznie to spalanie mi idzie :0))))

    OdpowiedzUsuń