No i tak jak w temacie, całe życie coś. 5 lat mojego życia wszystko przeliczałam na ciąże, ah jedźmy wtedy na urlop, bo jeśli będę w ciąży to pierwsze trzy miesiące najgorsze (tylko kiedy te pierwsze miały być?), a kuzyn za rok bierze ślub, a co jak będę w ciąży? Z kim zostawimy dziecko? Ha - kuzyn jest już 5 lat po ślubie, a my nadal bez dziecka (w sumie oni też). Pierwszy rok starań - zero alkoholu, drugi i trzeci rok starań - nie piję na imprezach jak jestem po 14 dniu cyklu, od trzech lat mam to w dupie. Teraz patrzę na okres - a pierwszy termin urlopu był lepszy bo bym była po okresie, teraz jak mamy w planach akurat będę miała @ i co to za urlop...?
No i teraz kolejny dylemat: wypasiony urlop zagraniczny, czy krajowy dużo tańszy i z niewiadomą pogodą + zakup nowego auta firmowego dostawczego, które jest nam coraz bardziej potrzebne. Z jednej strony firma najważniejsza - bo zaczyna się dobrze kręcić, sporo klientów, no i to jest nasze źródło dochodu, z drugiej znów nie po to zbieraliśmy kasę by nie mieć tego wymarzonego urlopu - jestem w kropce, i muszę myśleć, szkoda tylko że nie o tym czy wybrać hotel 4 czy 5* w jakiś egzotykach, tylko o tym że dla mnie to poważny dylemat a chcę jak najlepiej ...
Mimo wszystko udanego weekendu sobie życzę
To co przeżyjesz, to Twoje. A auto dzisiaj jest, a jutro go może już nie być. Dlatego nie warto nawet mieć takich dylematów. Życie jest tylko jedno i tylko raz jest się młodym ;) Powodzenia!!
OdpowiedzUsuń