poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Smutno mi...

Życie jest bardzo bardzo bardzo niesprawiedliwe. Ktoś kto czekał na okruszka swojego, 5 msc nosił go pod sercem teraz ma to serce wyrwane. Dlaczego tak się dzieje? Przeżywam to jakbym sama to przechodziła. Przykro mi i cały dzień pozbierać się nie mogę. A tak Eli kibicowałam, tak trzymałam za nią kciuki.
Stwierdzam że wszechświat mnie od takich nieszczęść chroni. Dlatego 7 rok nie mogę zajść w ciążę. Dowiadując się takich informacji nie wiem czy walczyć kiedykolwiek dalej. Czy wydawać tyle kasy w klinice i czy znów się dołować.
Dziś mam smutny dzień, wszystko we mnie płacze, choć nie dotyczą mnie te sprawy osobiście. Skoro na mnie to tak wpłynęło, to jak musi na osoby których to dotyka...

1 komentarz: